3 rzeczy, które sprawdzam w analityce przed rozpoczęciem współpracy z klientem

Masz Google Analytics 4, może nawet jakiś dashboard albo raporty. Ale czy potrafisz na ich podstawie odpowiedzieć na jedno proste pytanie: skąd naprawdę biorą się Twoi klienci i które działania marketingowe faktycznie mają sens?

 

Jeśli nie – nie jesteś wyjątkiem. Większość firm, z którymi zaczynam współpracę, ma jakąś analitykę, ale nie ma pewności, czy te dane nadają się do podejmowania decyzji biznesowych. Dlatego zanim zacznę rekomendować zmiany w kampaniach reklamowych, oceniać źródła pozyskania ruchu czy planować kolejne działania, robię krótki audyt Google Analytics i podstaw analityki internetowej. Nie po to, aby szukać błędów na siłę. Zależy mi na tym żeby sprawdzić, czy na tych danych da się oprzeć dalszą pracę.

 

Na starcie sprawdzam trzy konkretne rzeczy. To one pokazują, czy marketing jest prowadzony świadomie, czy w ciemno.

Spis treści

1. Czy tym danym w ogóle można ufać?

Wyobraź sobie taką sytuację: patrzysz na raport i widzisz, że na stronę wchodzi 3000 osób miesięcznie. Wygląda nieźle. Teraz zastanów się – ile z tych wejść to Ty, Twój zespół, deweloper testujący stronę albo powrót z bramki płatności po transakcji? Jeśli tego nie wiesz, raport może wyglądać dobrze, ale jest daleki od prawdy.

Co najczęściej psuje dane w raportach?

To jest dokładnie to, od czego zaczynam, kiedy wchodzę w nową współpracę. Zanim spojrzę na wyniki kampanii, chcę mieć pewność, że dane analityczne są czyste. W praktyce najczęściej sprawdzam, czy ruch wewnętrzny nie miesza się z ruchem realnych użytkowników, czy wejścia z systemów płatności albo własnych domen nie psują obrazu źródeł ruchu i czy raporty nie wyglądają dobrze tylko dlatego, że nikt jeszcze nie sprawdził, skąd biorą się te liczby.

 

Filtrowanie ruchu wewnętrznego to jedna z pierwszych rzeczy, na które patrzę w audycie analityki. Wizyty pracowników, agencji marketingowej czy osób testujących stronę potrafią mocno zaburzyć statystyki. Jeśli te wejścia nie są wykluczone, raporty pokazują mieszankę realnych zachowań użytkowników i wewnętrznej aktywności, a to prowadzi do błędnych wniosków.

Ładny dashboard to jeszcze nie dobra analityka

Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi. Nawet jeśli wdrożenie jest poprawne, samo raportowanie ma swoje ograniczenia. Przy mniejszej ilości danych albo przy bardziej szczegółowych raportach część informacji bywa grupowana, ograniczana albo pokazywana mniej precyzyjnie. Ładny dashboard nie zawsze oznacza wiarygodne dane.

Zdarza się też, że na stronie są zduplikowane kody śledzące. Duplikacja tagów potrafi fałszować dane – zaniżać współczynnik odrzuceń i zawyżać liczbę użytkowników. Bez audytu analityki internetowej bardzo łatwo to przeoczyć.

Dlatego moje pierwsze pytanie zawsze brzmi „czy w ogóle mogę zaufać danym?”. Bo jeśli fundament jest słaby, to każda późniejsza analiza stoi na niepewnym gruncie.

2. Czy mierzysz to, co naprawdę ma znaczenie?

Widzisz w raporcie tysiące sesji, odsłony, czas na stronie, współczynnik odrzuceń. Ale czy widzisz też, ile osób wysłało formularz kontaktowy? Ile kliknęło w numer telefonu? Ile kliknęło w adres e-mail? Jeśli tego nie mierzysz, to wiesz ile osób weszło na stronę, ale nie wiesz, czy cokolwiek z tego wynikło.

 

To jest druga rzecz, którą sprawdzam na starcie współpracy. Interesuje mnie, czy analityka łapie działania, które realnie przybliżają użytkownika do kontaktu z Twoją firmą. A te działania wyglądają inaczej w każdym biznesie. Dla jednej firmy kluczowe będzie wysłanie formularza, dla innej kliknięcie w telefon, dla jeszcze innej pobranie oferty albo umówienie konsultacji.

Instalacja Google Analytics to dopiero punkt wyjścia

Problem w tym, że samo zainstalowanie Google Analytics 4 tego nie załatwia. Część danych zbiera się automatycznie dzięki pomiarowi zaawansowanemu, ale to jest punkt wyjścia, a nie gotowy pomiar. W praktyce często widzę sytuacje, w których firma ma analitykę od miesięcy, widzi ruch i odsłony, ale nie ma pojęcia, czy strona faktycznie pomaga pozyskiwać klientów. Nikt nie zaprojektował pomiaru pod to, co dla tego konkretnego biznesu naprawdę ma wartość.

Kluczowe zdarzenia i konwersje

W Google Analytics 4 najważniejsze działania użytkowników oznaczane są jako kluczowe zdarzenia. To właśnie one powinny odzwierciedlać cele biznesowe Twojej firmy. Zakup, wysłanie formularza, zapis na konsultację. Jeśli te zdarzenia nie są poprawnie skonfigurowane albo w ogóle nie istnieją, to analityka internetowa zbiera dane. Natomiast nie te, które pomagają w podejmowaniu trafnych decyzji biznesowych.

 

Dobrze zaprojektowany pomiar wymaga często pracy z Google Tag Managerem – narzędziem, które pozwala precyzyjnie kontrolować, jakie interakcje użytkowników są rejestrowane i w jaki sposób trafiają do raportów. Bez tego łatwo wpaść w sytuację, w której mierzysz dużo, ale niewiele z tego wynika.

 

Jeśli nie mierzymy właściwych działań, to później bardzo trudno uczciwie ocenić, czy marketing działa. Można wydawać budżet, prowadzić kampanie reklamowe i publikować treści. Jednak wciąż nie znasz odpowiedzi na pytanie, czy użytkownicy robią na Twojej stronie to co rozwija Twój biznes.

3. Skąd naprawdę biorą się Twoi klienci?

Prowadzisz kampanie na Facebooku, płacisz za Google Ads, może inwestujesz w SEO albo publikujesz treści. Ale czy potrafisz dziś otworzyć raport i jasno powiedzieć który kanał ma najlepszą skuteczność? Jeśli odpowiedź brzmi „nie do końca” – to jest dokładnie to, co sprawdzam w trzecim kroku audytu analitycznego.

 

Samo zmierzenie, że ktoś wysłał formularz, to jeszcze nie wszystko. Równie ważne jest to, czy wiesz, skąd ta osoba przyszła. Czy trafiła na stronę z reklamy na Facebooku, z wyszukiwarki Google, z poleconego linka, czy wpisała adres ręcznie. Bo jeśli tego nie widać w danych, to wydajesz budżet na różne kanały, ale nie wiesz, który z nich faktycznie przynosi efekt.

Dlaczego ruch bezpośredni nie zawsze jest bezpośredni

W praktyce ten problem często wygląda tak: w raportach widzisz dużo ruchu oznaczonego jako bezpośredni, ale to niekoniecznie znaczy, że ludzie wpisują Twój adres z palca. Często to po prostu ruch, który nie został poprawnie oznaczony. Dzieje się tak, ponieważ kampanie nie miały odpowiednich parametrów UTM w linkach. Nazewnictwo było niespójne albo integracja z platformą reklamową nie działa jak trzeba. Częstą przyczyną jest też tryb zgody plików cookies. Jeśli użytkownik nie wyrazi zgody na śledzenie, analityka może nie rozpoznać, skąd przyszedł. Efekt jest taki, że dane się rozmywają i zamiast jasnego obrazu masz szum.

Integracja z Google Ads i Search Console

Jednym z kluczowych elementów, które sprawdzam na tym etapie audytu Google Analytics, jest integracja z innymi narzędziami analitycznymi. Połączenie GA4 z Google Ads pozwala zobaczyć pełną ścieżkę użytkownika. Od kliknięcia w reklamę do konwersji na stronie. Z kolei integracja z Google Search Console daje obraz tego, jak Twoja strona radzi sobie w wynikach organicznych i na jakie zapytania się wyświetla.

 

Bez tych połączeń obraz źródeł ruchu jest niepełny. A audyt analityki internetowej ma właśnie to pokazać. Czy dane, na podstawie których oceniasz kampanie marketingowe, rzeczywiście pokazują pełny obraz.

 

Dlatego na tym etapie sprawdzam, czy źródła ruchu są poprawnie rozdzielone, czy kampanie da się od siebie odróżnić w raportach i czy w ogóle da się uczciwie odpowiedzieć na pytanie: co dowozi wynik, a co tylko generuje aktywność. Dopiero z taką wiedzą można rozsądnie decydować, gdzie zwiększyć budżet, co ograniczyć i co robić dalej.

Co jeszcze sprawdzam w audycie analityki internetowej?

Trzy główne punkty, o których napisałem wyżej, to fundament każdego audytu. Ale pełny audyt Google Analytics obejmuje też kilka dodatkowych obszarów, które mają realny wpływ na jakość danych i poprawność raportów.

Konfiguracja konta i ustawienia podstawowe

Sprawdzam, czy konfiguracja usług w GA4 jest dopasowana do potrzeb analitycznych organizacji. Weryfikuję strefę czasową i walutę – błędne ustawienia potrafią zaburzyć raporty, szczególnie przy analizie danych z kampanii marketingowych w czasie rzeczywistym. Sprawdzam też strumienie danych. Czy zbierane dane pochodzą z właściwych stron i czy nie brakuje żadnej ważnej podstrony.

Dostępy i bezpieczeństwo danych

Weryfikacja tego, kto ma dostęp do Google Analytics i w jakim zakresie, to często pomijany element audytu analityki. Tymczasem bezpieczeństwo danych analitycznych jest ważne nie tylko ze względów technicznych, ale też biznesowych. Zbyt szerokie dostępy zwiększają ryzyko przypadkowych zmian w konfiguracji, a zbyt wąskie blokują osoby, które potrzebują danych do pracy.

Zgodność z RODO i ochrona prywatności

Audyt Google Analytics powinien obejmować też sprawdzenie, czy zbieranie danych jest zgodne z RODO. Sygnały Google, tryb zgody, anonimizacja. To rzeczy, które bezpośrednio wpływają na to, czy analityka internetowa działa w sposób zgodny z przepisami. Przy rosnących wymaganiach prawnych to nie jest już opcja, tylko konieczność.

Migracja z Universal Analytics

Jeśli Twoja firma korzystała wcześniej z Universal Analytics, warto przy okazji audytu sprawdzić, czy przejście na Google Analytics 4 zostało przeprowadzone poprawnie. Universal Analytics i GA4 działają na zupełnie innych modelach danych, więc błędna konfiguracja przy migracji mogła spowodować, że część danych nie jest zbierana poprawnie albo nie da się ich porównać z historycznymi wynikami.

Jakich narzędzi używam przy audycie Google Analytics?

Audyt analityczny to nie tylko przeglądanie raportów w GA4. W praktyce korzystam z kilku narzędzi, które pomagają zweryfikować poprawność danych i wychwycić problemy, których nie widać na pierwszy rzut oka.

Google Tag Manager i Tag Assistant

Google Tag Manager to podstawowe narzędzie do zarządzania tagami na stronie. Podczas audytu sprawdzam w nim konfigurację tagów, reguły uruchamiania i warstwy danych. Pozwala to zweryfikować, czy zdarzenia są prawidłowo rejestrowane i czy dane trafiają do Google Analytics tak, jak powinny.

 

Z kolei Google Tag Assistant pomaga sprawdzić poprawność kodu śledzącego bezpośrednio na Twojej stronie. Dzięki niemu mogę w czasie rzeczywistym zobaczyć, czy tagi się odpalają, czy nie ma duplikatów i czy dane są zbierane poprawnie.

Google Search Console w kontekście audytu

Google Search Console to narzędzie, którego integracja z GA4 jest ważna z perspektywy pełnego audytu analityki internetowej. Pozwala zobaczyć, jak użytkownicy trafiają na Twoją stronę z wyników wyszukiwania. Na jakie frazy się wyświetlasz, ile masz kliknięć i jak wygląda widoczność organiczna w Google. Te dane uzupełniają obraz zachowań użytkowników, który budujesz w analityce.

Jak często robić audyt analityki?

Audyt Google Analytics nie jest jednorazową czynnością. Warto go powtarzać regularnie – co najmniej raz na kwartał albo za każdym razem, gdy na stronie zachodzą istotne zmiany. Nowe podstrony, zmiana formularza, nowa kampania reklamowa, zmiana narzędzi analitycznych.

 

Regularne sprawdzenie poprawności danych pozwala wcześniej wychwycić błędy i uniknąć sytuacji, w której przez kilka miesięcy podejmujesz decyzje na podstawie danych, które od dawna nie są wiarygodne. To kwestia utrzymania wysokiej jakości danych, na których opierasz budżet i strategię.

 

Dla właścicieli firm, którzy nie mają na co dzień kontaktu z analityką internetową, wystarczy prosty schemat: raz na kwartał krótka weryfikacja najważniejszych elementów i pełny audyt analityki internetowej raz w roku. To daje pełną kontrolę nad tym, co dzieje się w danych, bez konieczności codziennego wchodzenia w narzędzia analityczne.

Co możesz z tym zrobić?

Nie musisz znać się na analityce, aby wyciągnąć z tego artykułu jedną ważną rzecz. Samo posiadanie Google Analytics 4 i raportów jeszcze nie oznacza, że wiesz, co działa w Twoim marketingu. Jeśli dane nie są wiarygodne, pomiar nie obejmuje właściwych działań albo źródła ruchu zlewają się w jedną całość – decyzje o budżecie i kampaniach opierasz na niepełnym obrazie.

 

To nie jest kwestia bardziej zaawansowanych narzędzi tylko uporządkowania podstaw.

 

Jeśli po przeczytaniu tego tekstu nie masz pewności, jak to wygląda u Ciebie – mogę to sprawdzić. Robię krótki audyt analityki internetowej, po którym konkretnie wiesz: czy Twoje dane są wiarygodne, czy mierzysz to, co naprawdę ma znaczenie i czy da się zobaczyć, skąd biorą się Twoi klienci. Bez zobowiązań, bez technicznego żargonu. Dostajesz jasną odpowiedź, na czym stoisz.

 

Wypełnij formularz, żebyśmy mogli przejść do konkretów. Podczas niezobowiązującej rozmowy pokażę Ci, co widzę w Twoich danych

Odbierz bezpłatną konsultację

Wypełnij formularz i odbierz bezpłatną konsultację. Daj mi znać, w czym mogę Cię wesprzeć. Skontaktuję się tak szybko, jak będzie to możliwe.

CASE STUDIES

Sprawdź, jak pomagam osiągać sukcesy

Każde case study to przykład skutecznych działań marketingowych dopasowanych do indywidualnych celów klientów. Przekonaj się, jak spersonalizowane strategie, analityka i elastyczność przyczyniły się do wzrostu wyników i sukcesu biznesowego moich klientów.

Bez nazwy (426 x 284 px) (1920 x 864 px) (1920 x 864 px)
Bez nazwy (426 x 284 px) (1920 x 864 px) (1920 x 864 px) (1)